Należyta staranność, czyli jak nie zostać przestępcą

Trudno jest znaleźć działalność gospodarczą, która by nie wymagała kontaktu z jakimkolwiek kontrahentem. Jeżeli dodatkowo jesteśmy czynnym podatnikiem VAT i chcielibyśmy sobie odliczyć VAT naliczony (np. z tytułu poniesionych kosztów) może się nagle okazać, że staliśmy się ogniwem oszustwa podatkowego, a tym samym współwinnym tegoż przestępstwa. Łączy się to przede wszystkim z odpowiedzialnością za nasz „niecny występek” zarówno karną jak i skarbową. Ministerstwo Finansów utrzymuje, że przy dołożeniu „należytej staranności” przy transakcjach jesteśmy chronieni od współodpowiedzialności (a jeszcze lepiej, gdy jesteśmy w stanie tą tzw. należytą staranność udowodnić). Niestety na pytania i interpelacje poselskie w sprawie dokładnego określenia co to jest należyta staranność Ministerstwo Finansów milczy.

Tym niemniej MF utrzymując, że za wcześnie na przedstawienie stosownego dokumentu podatnikom, opracowuje dokument „Metodyka w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych” będący zbiorem wskazówek dla urzędników jak oceniać należytą staranność. Dość dziwna praktyka – wygląda tak, jakby urzędnicy poprzez nakładanie sankcji mieli przedsiębiorców nauczyć sposobu postępowania.

We wspomnianym dokumencie dołożenie należytej staranności podzielono na trzy warianty:

  1. Ocena na etapie rozpoczęcia współpracy z kontrahentem
  2. Ocena przy kontynuacji współpracy
  3. Ocena w razie płatności przy wykorzystaniu mechanizmu podzielonej płatności

W dwóch pierwszych wariantach wyodrębniono kryteria oceny – formalne i transakcyjne

Sprawdzenie kontrahenta pod względem formalnym polega na kontroli, czy podatnik jest zarejestrowany w stosownych rejestrach (CEIDG, KRS), sprawdzenie statusu podmiotu VAT (podatnik czynny, bądź nie), osobne sprawdzenie, czy podatnik nie został wykreślony z rejestru podatników VAT – a jeżeli tak, to za co?, sprawdzenie czy posiada wymagane koncesje i zezwolenia oraz czy osoby występujące w imieniu kontrahenta mają co do tego prawo.

Prawdziwa „zabawa” zaczyna się przy ocenie transakcji według kryterium transakcyjnego. Naszą uwagę powinna zwrócić sytuacja, gdy kontrahent nie ponosi ryzyka gospodarczego – czy na przykład jest pośrednikiem sprzedaży danego towaru bez angażowania do tego własnych środków. Ważny też jest sposób płatności – niedopuszczalny jest sztuczny podział transakcji po to, żeby można było zapłacić gotówką (poniżej 15 000zł). Musimy też sprawdzić, czy ewentualna zapłata przelewem idzie na konto kontrahenta, czy też na rzecz innego podmiotu (a już broń Boże na rachunek zagraniczny). Naszą uwagę powinien też zwrócić zbyt krótki termin płatności. Nasze wątpliwości powinna też wzbudzić cena jeżeli jest zbyt niska w stosunku do cen rynkowych, lub nagła zmiana profilu działalności kontrahenta bez uzasadnienia ekonomicznego.

Według MF podczas transakcji powinniśmy też ocenić czy kontakt z kontrahentem nie jest utrudniony. Najlepiej jest zapewnić sobie możliwość dokumentowania umowy z kontrahentem, a warunki umowy nie powinny zbytnio odbiegać od ogólnie uznanych w danej branży (kary umowne, ubezpieczenia itp.). Przy okazji  przyjrzyjmy się czy pod adresem podanym przez kontrahenta są jakieś oznaki prowadzenia działalności. Powinniśmy też ocenić, czy jego zaplecze techniczne pozwala na dokonywanie takich transakcji (np. brak magazynu przy dostarczaniu dużej ilości sprzętu AGD). Wątpliwa też jest transakcja ze spółką kapitałową, której kapitał zakładowy jest niewspółmiernie niski w stosunku do transakcji.

Ciekawą częścią kryterium transakcyjnego jest nieobecność kontrahenta w internecie (strona internetowa, profil na portalu społecznościowym itp.) – jeżeli taka obecność jest przyjęta w danej branży za normę.

W przypadku trzeciego wariantu (split payment) wystarczy (podobno) sprawdzić kontrahenta pod względem formalnym.

Co ważne pominięcie jakiegokolwiek kryterium i nie sprawdzenie pod jakimkolwiek aspektem powoduje, że nasza staranność przestaje być należyta.

Czy po tej lekturze drogi czytelniku nadal masz pewność, że jesteś w stanie dochować należytej staranności? A jeżeli tak, to uważasz że nie znajdzie się transakcja „wymykająca” się podanym kryterium? Czy na pewno masz czas na sprawdzanie wszystkich Twoich kontrahentów i wyręczanie w tym odpowiednie służby?

Przypuśćmy (oczywiście teoretycznie), że nie uda ci się dochować owej magicznej należytej staranności, a transakcja okaże się oszustwem mającym na celu wyłudzenie podatku VAT – co wtedy? Czy odpowiadać solidarnie z oszustem za przestępstwo podatkowe i narażać się na odpowiedzialność karną, bo pominąłem któreś ze wspomnianych wcześniej sprawdzeń (bo przecież miałem czas żeby sprawdzić resztę, a akurat tego nie sprawdziłem)? A może udać naiwnego i utrzymywać, że zaufałem człowiekowi, bo przecież on tak poczciwie wyglądał?

Niezależnie od tego jak odpowiesz na powyższe pytania, wiedz jedno – nic nie zastąpi zdrowego rozsądku.

0 Odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Zapraszamy do komentowania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *